martes, 29 de noviembre de 2011

Co robi Czesław Miłosz w Limie? Łączy ludzi



Można powiedzieć, że Polonia w Peru uczciła Rok Czesława Miłosza. Ale to nie jest cała prawda. Zamieszkali w Limie rodacy głęboko przeżyli tę symboliczną obecność noblisty w kraju Inków.
milosz1 Zaproszenie nie było zachęcające. A biorąc pod uwagę pośpiech, w jakim żyjemy, wręcz odrzucające. Wykład przy okrągłym stole o zmarłym w 2004 roku laureacie literackiej Nagrody Nobla Czesławie Miłoszu, który - gdyby żył - miałby dziś sto lat? Kogo to interesuje? Zwłaszcza, że stół okazał się normalny, z kantami, a nie zbliżający ludzi.
Mimo to zbliżył. W sali Instituto Cultural Peruano Norteamericano w Limie zebrała się spora grupka Polaków i Peruwiańczyków, którzy w codziennej gonitwie postanowili się zatrzymać. Po prostu zwolnić i posłuchać tego, co można powiedzieć o Miłoszu.
milosz4 Powiedziano w języku hiszpańskim. Z szacunku do gości, z których nie wszyscy znali język polski. Najpierw wystąpił Robert Krzyżanowski, przedstawiciel Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Limie, która współorganizowała to wydarzenie, a potem oni: Isabel Sabogal Dunin Borkowski i Andrzej Stefaniak. Polacy, których kiedyś życiowe ścieżki skierowały do Peru.
Ich referaty o poezji Miłosza zrobiły coś odwrotnego. Poruszyły serca i pobudziły wyobraźnię. Na tyle, by w sentymentalną podróż w stronę Polski ruszyli nie tylko referujący, ale także słuchający.
milosz3 To był majsterszyk. Nie udałby się, gdyby nie kilka wierszy Miłosza recytowanych po polsku i hiszpańsku przez Ximenę i Alejandrę Malaga Sabogal. Wszystko razem zamieniło wieczór w peruwiańskim instytucie w międzynarodowe spotkanie, z którego nie chciało się wychodzić.
Było ono częścią projektu wznawiania książek noblisty i dyskusji nad jego twórczością. Projektu o światowym zasięgu, bo realizowany jest nie tylko w Polsce i Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej.
milosz5 Spotkanie w Limie było dodatkowo wyjątkowe ze względu na prowadzących. Oboje, podobnie jak Czesław Miłosz, nie urodzili się w Polsce.
- Wróciłam do Peru z Polski w wieku czternastu lat - mówi tłumaczka języka hiszpańskiego i polskiego Isabel Sabogal Dunin Borkowski. - Nie było wówczas internetu i innych możliwości kontaktu z krajem. Sięgnęłam więc po literaturę. To było moje okno na Polskę.
milosz6 Drugi z prowadzących, Andrzej Stefaniak, urodził się w Szwajcarii, ale nad Wisłą spędził najważniejsze momenty swojego życia.
- Czesław Miłosz wszędzie przypomina mi Polskę - mówi ten poliglota, wykładowca języka francuskiego i niemieckiego na limeńskich uczelniach.- Kreślone przez niego nostalgiczne obrazy i krajobrazy są mi bardzo bliskie. Nawet w kraju tak innym i odległym, jakim jest Peru.
Piotr Maciej Małachowski
Autor mieszka w Limie. Jest redaktorem naczelnym portalu Kochamy Peru, organizatorem wypraw turystycznych i realizatorem projektów społecznych w kraju Inków. Pisze bloga pod tytułem Operuję w Peru.
Wiesz o ciekawym wydarzeniu z udziałem Polaków w Peru i Peruwiańczyków w Polsce? Napisz do nas: redakcja@kochamyperu.pl
Źródło: http://kochamyperu.pl/

miércoles, 23 de noviembre de 2011

Se realizó mesa redonda sobre Czesław Milosz

El lunes 21 de noviembre de este año se realizó una mesa redonda en el Instituto Cultural Peruano Norteamericano de Miraflores, conmemorando el Año del Centenario del nacimiento del poeta, novelista, traductor y ensayista polaco Czesław Miłosz, Premio Nobel de Literatura 1980.
Luego de unas palabras introductorias del Sr. Robert Krzyżanowski a nombre de la Embajada de Polonia en Lima, expusieron en la mesa: la traductora, poetisa y escritora bilingüe polaco - peruana, Sra. Isabel Sabogal Dunin - Borkowski, cuyo tema fue "Los ejes temáticos en la poesía de Czesław Miłosz" y el filólogo políglota polaco - suizo, Sr. Andrzej Stefaniak, cuyo tema fue "Los territorios fronterizos de Czesław Milosz". Asimismo la Srta. Ximena Málaga Sabogal declamó los poemas "Procedencia", "Tan poco" y "Pobre poeta" del mencionado poeta en polaco y la Srta. Alejandra Málaga Sabogal declamó la traducción de los mismos al castellano, hecha por Isabel Sabogal. Se sirvió luego un vino de honor.
Organizaron la Embajada de Polonia en Lima, la Agencia "Babel Studio" de Varsovia y el Instituto Cultural Peruano - Norteamericano.

martes, 15 de noviembre de 2011

Mesa redonda sobre Czesław Miłosz en Lima

El Presidente del Consejo Directivo del Instituto Cultural Peruano Norteamericano y el Encargado de Negocios a.i. de la Embajada de la República de Polonia se complacen en invitar a usted a la mesa redonda:


DE LITUANIA AL MUNDO:
TEMAS CLAVES EN LA VIDA Y OBRA DE CZESŁAW MIŁOSZ
(Premio Nobel de Literatura 1980)


con la participación de
Isabel Sabogal Dunin-Borkowski y Andrzej Stefaniak


Interpretación de poemas en polaco y castellano:
Ximena y Alejandra Málaga Sabogal

Lunes 21 de noviembre a las 7:30PM
Sala de Oficina Central: Av. Angamos Oeste 120

Germán Krüger Espantoso y Robert Krzyżanowski agradecen su gentil asistencia.

Al finalizar se ofrecerá un vino de honor.

martes, 25 de octubre de 2011

Alejandra Málaga Sabogal en "Don Juan Tenorio"


El 28 de octubre de este año se inaugura la octava temporada de la puesta en escena de "Don Juan Tenorio" de José Zorrilla en el Cementerio Presbítero Maestro de Lima. Se trata de una obra clásica de la literatura en lengua castellana.
La joven actriz Alejandra Málaga Sabogal representa el papel femenino principal, el de doña Inés. Alejandra se crió entre Polonia, su lugar de nacimiento, adonde vivió hasta los ocho años de edad y Cusco de donde a los quince años llegó a Lima. Algunos poemas suyos salieron publicados en la antología Poesía, Perú s. XXI, (Lima, Fundación Yacana, 2007). Hace algunos años publicamos un poema suyo en este blog.


Para mayores detalles sobre el papel de Alejandra cliquee aquí abajo:
http://www.youtube.com/Don Juan Tenorio

domingo, 18 de septiembre de 2011

Se presentó el libro "En otra piel" de Gabriela Cuba

El día miércoles 31 de agosto del presente año, a las 8:00 p.m. se llevó a cabo la presentación del libro de cuentos "En otra piel" de Gabriela Cuba, escritora peruana, radicada en Cusco. Este libro es la segunda publicación de Yaku Editores. Se presentó en la Sala Paracas del Museo de la Nación en Lima. Estuvieron a cargo de la presentción el Sr. Christian Wiener por el Ministerio de Cultura, la Sra. Borka Sattler y la Sra. Micaela Radulescu. Anteriormente el libro ya había sido presentado en la ciudad del Cusco, lugar donde fue publicado.

lunes, 15 de agosto de 2011

O rzeczach na ziemi...

Wszelka rzecz na ziemi niczym innym nie jest, jeno symbolem przyodzianym w proch.

Gustaw Meynrik

sábado, 13 de agosto de 2011

O nadawaniu sensu przeszłości

Że we własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny.

Czesław Miłosz: "Czego nauczyłem się od Jeanne Hersch?"

martes, 2 de agosto de 2011

Komentarz na temat śmierci dwóch polskich franciszkanów w Pariacoto w 1991r.


Według Komisji Prawdy i Pojednania między 1980 a 2000r. w Peru zginęło ponad 69 tysięcy ludzi z powodów politycznych. Ludzie ginęli w swoich własnych domach, wsiach i miastach. Uciekali ze swoich wsi i koczowali w Limie na ulicach, byleby zachować życie. Czy to nie obraźliwe dla nich, ich pamięci i ich krewnych robić taki szum wokół śmierci dwóch osób które dobrowolnie przyjechały w to Piekło z drugiego końca świata? Świetlisty Szlak zawsze kilka dni przedtem powiadamiał osobę którą chciano zabić. Osoba taka dostawała kartkę z tekstem typu: "Znikaj stąd do trzech dni, bo inaczej cię zabijemy." Rozumiem, że franciszkanie taką kartkę dostali. Pojechali potem do Limy i byli na spotkaniu polonijnym na którym wszyscy im tlumaczyli, żeby nie wracali do Pariacoto bo ich zabiją. Tym niemniej wrócili. Gdybyśmy się wszyscy zachowywali tak nierozważnie jak oni, już dawno byłoby po nas.

domingo, 22 de mayo de 2011

Sobre las sospechas

- Querida señorita Morland, considere la terrible naturaleza de las sospechas que ha albergado. ¿En qué se basa para emitir sus juicios? Recuerde el país y la época en que vivimos. Recuerde que somos ingleses: que somos cristianos. Utilice su propio entendimiento, su propio sentido de las probabilidades, su propia observación de lo que ocurre alrededor. ¿Acaso nuestra educación nos prepara para atrocidades semejantes? ¿Acaso las consienten nuestras leyes? ¿Podrían perpetrarse sin que se supiese en un país como éste, donde las relaciones sociales y literarias están reglamentadas, donde todo el mundo vive rodeado de un vecindario de espías voluntarios, y donde las carreteras y los periódicos lo ponen todo al descubierto? Queridísima señorita Morland, ¿qué ideas ha estado concibiendo?
Habían llegado al final del pasillo y, con lágrimas de vergüenza, Catherine huyó corriendo a su habitación.

Jane Austen: "La abadía de Northanger"

martes, 10 de mayo de 2011

Yo sabía que te hallabas...

Yo sabía que te hallabas tras la entrebruma del sueño y la poesía, y sin embargo, no sabía como llamarte, para atraerte hacia mí. Todo, todo lo pasado y lo vivido se confundía con los sueños, cual un espejo roto en el que el mundo se mirara destrozado. Cual esa sensación temible y aterradora de avanzar por un desierto sin fin, para encontrarnos a nosotros mismos cara a cara, como ante un espejo invisible. Como si la expresión “Lo monstruoso también forma parte de lo humano” que dijera cierta vez un poeta, se volviera realidad.

Yo sabía que te hallabas tras la entrebruma del sueño y la poesía, de los párpados a medio cerrar, y sin embargo, no sabía como llamarte, como atraerte hacia mí. Yo sabía que te amaba tras esa entrebruma del sueño y la poesía, y sin embargo, no sabía como decírtelo, como expresarte la inmensidad de ese amor. Yo sabía tantas cosas, pero a la vez no las sabía, por hallarse todas en el límite entre el sueño y la vigilia, tras los párpados a medio cerrar, donde todo es comprensible, pero nada es expresable en el lenguaje cotidiano.

Yo sabía que te hallabas tras la entrebruma del sueño y la poesía, pero a la vez no lo sabía, ni quería saber nada. ¿Era que tal vez ese saber formaba parte de la memoria eternal, guardada desde siempre en nuestras células, por la que navegaran miles y millones de seres amorfos, de larvas y humus y creaciones extrañas, ajenas a nosotros?

Isabel Sabogal

martes, 19 de abril de 2011

Breve comentario a "Los últimos días de Judas Iscariote"

En este blog he hablado de cine, pero hasta ahora nunca de teatro. Y es que voy poco al teatro, porque éste en Lima es muy caro. Pero, haciendo una excepción a la regla, en gran medida gracias al apoyo de mi hija Alejandra, quien me consiguió dos entradas de cortesía, ultimamente fui a ver tres obras teatrales.
"Sin título", obra colectiva de Yuyachkani, una mirada teatralizada de la historia del Perú desde la época de la guerra con Chile hasta la etapa fujimorista. Se presenta en la casa sede del grupo Yuyachkani en Magdalena del Mar.
"La doble inconstancia" de Pierre de Marivaux, ligera comedia ambientada en la Francia anterior a la revolución. Dirigida por Roberto Ángeles se presenta en el Centro Cultural de la Católica en San Isidro.
Y por último "Los últimos días de Judas Iscariote" de Stephen Adly Guirgis, que fui a ver el Domingo de Ramos. Dirigida por Juan Carlos Fischer se presenta en Plaza Isil solo hasta el 26 de abril. La obra trata sobre el juicio a Judas Iscariote en el Infierno. Me conmovió sobre todo la última escena, en la que, Jesús entra con una batea, se arrodilla y le lava los pies a Judas. En la escena previa Judas había apoyado su cuerpo en el regazo de Jesús. Digamos entonces que al final de la obra Judas fue perdonado, salvándose así la más grande injusticia de la historia bíblica, o tal vez del Nuevo Testamento.
Y recordé una frase de mi novela que dice:
Al final de los tiempos, escrito está y todos lo saben, el Bien triunfará sobre el Mal y todos ingresaremos al Paraíso Eterno. ¿Pero cuándo, cuándo llegará ese día, añorado desde hace tantos siglos? Se inició la vez en que una niña demoníaca, hija del mismo Lucifer, atravesara el camino entre el Cielo y el Infierno...

miércoles, 13 de abril de 2011

martes, 12 de abril de 2011

Comentario al libro "Mi pequeña Polonia" de Krystyna Ciapciak R.

Aquí comentaremos brevemente el libro "Mi pequeña Polonia" escrito por la señora Krystyna Ciapciak R. y publicado recientemente en Lima. Este libro es un testimonio de vida de la autora, quien narra sus recuerdos, desde su más tierna infancia, hasta llegar al Perú a los catorce años de edad. Lo interesante es que estos recuerdos son asimismo un testimonio histórico, por haberle tocado vivir la Segunda Guerra Mundial en carne propia durante esa etapa de su vida.
En el libro la autora nos habla de su infancia en la que intercala recuerdos familiares con lo que sucedía alrededor, bombas, redadas en las que se capturaba a los jóvenes polacos en las calles, etc. Nos cuenta del Levantamiento de Varsovia, al que fue a luchar uno de sus hermanos, a quien nunca volvió a ver. De como luego del Levantamiento, como parte de la población sobreviviente de Varsovia, fue llevada conjuntamente con su madre a cumplir trabajos forzados en Alemania. Y de como luego de la guerra, durante unos cuantos años, estuvo pasando de un campo de refugiados a otro, siempre en compañía de su madre. Estos campos de refugiados utilizaban las instalaciones de lo que anteriormente habían sido campos de trabajo y de concentración.
Luego la autora nos habla del así llamado "Encuentro del perdón y la fraternidad" organizado en el año 2003 por las autoridades de la ciudad de Bietigheim - Bissingen, en el que los habitantes de la misma se reunieron con quienes estuvieron allí de prisioneros durante la guerra. Asistió invitada, en compañía de su hija, con los costos de ambas pagados. Nos cuenta del choque del reencuentro con su pasado, al retornar al lugar donde había sido prisionera 59 años antes. De como viajó luego a Polonia, donde una amiga le prestó un libro titulado "Perdonar no significa olvidar".
Para finalizar diríamos que si bien es cierto que en polaco hay mucho material sobre el tema de la Segunda Guerra Mundial: libros, películas y testimonios de gente que vivió la guerra, publicados, grabados en CD o en entrevistas para la televisión, éstos no salen del círculo polacoparlante. Éste es un círculo amplio, pues Polonia cuenta con más de cuarenta millones de habitantes, y con un aproximado de dieciocho millones de descendientes de polacos fuera de Polonia, pero no es universal. Por eso creemos que es importante la publicación de este tipo de testimonios en otros idiomas, en este caso el castellano. Ya que quienes no están ligados directamente a la cultura polaca, y muchas veces los mismos descendientes de polacos, tienen una visión errónea de la guerra. Una visión en la que ésta se reduce a nazis, cuya nacionalidad no siempre queda clara, persiguiendo judíos. Nadie niega que esa fue una parte crucial de la guerra, pero no fue la única. Me parece que eso se debe, en gran medida, a que las películas hollywoodenses presentan justamente esa parte de la guerra.
Lo que he presentado aquí es apenas una pequeña reseña de un libro de más de trescientas páginas, por lo que recomiendo la lectura del mismo.

Isabel Sabogal Dunin-Borkowski
Comentario publicado en la Gazetka "Dom Polski"
Lima, Perú, mayo del 2011

viernes, 8 de abril de 2011

Comentario astrológico a la película "Agora" de Alejandro Amenábar

Como astróloga me identifico con Hypatia, quien en la película se alegró de ver que Venus y Marte entraban en Acuario, posición que favorece los saltos cualitativos a nivel científico. Y quien, cuando ambos planetas se encontraban en este signo, descubrió el movimiento elíptico en el Cosmos. Y me alegro de vivir en una época en la que puedo profundizar en lo que me apasiona, sin correr peligro. La oscuridad, si bien no a nivel mundial, va cediendo.

viernes, 25 de marzo de 2011

Sobre la astrología

No creo en la astrología, pues soy del signo de Piscis y los Piscis no creen en la astrología.

Albert Einstein

lunes, 14 de marzo de 2011

Sobre la domesticación del dolor

Caminando y caminando por el mundo se irá consolando de a poco y un día, cuando ya no pueda dar un paso más de fatiga, se dará cuenta de que no se puede escapar del dolor; hay que domesticarlo para que no moleste.

Zarité en "La isla bajo el mar" de Isabel Allende

domingo, 6 de febrero de 2011

Sobre la injusticia del Perú...


- El Perú es injusto - dijo hoy en la mañana David, comentando la muerte de su hermano. Y eso es cierto. Es injusto que Javier muriera en la flor de su juventud, viajando de La Oroya al trabajo en la mina. Es injusto que no haya una berma o lo que sea que separe los carriles de subida y de bajada de la Carretera Central, de tal manera que cualquier chofer irresponsable no se pueda pasar al carril que no le corresponde, tratando de ganar tiempo. Es injusto que existiendo una vía férrea, construida hace más de un siglo, ésta sirva para transporte de materiales, pero no de pasajeros. Es injusto que una estación de tren con todas sus instalaciones sirva para Casa de la Literatura, cuando cualquier otra casona podría ser una Casa de la Literatura y cuando la gente se sigue matando justamente en esa carretera como cancha. Es injusto que habiendo todas esas instalaciones se gaste millones de millones en construir la vía del tren eléctrico para Lima, cuando sería mucho más barato mantener y modernizar lo que ya existe. En fin, tal como dijo David, parece que lo que es injusto es el Perú...
Lima, 3 de febrero del 2011

lunes, 31 de enero de 2011

Krótko o sobie

Jestem owocem koczowniczego trybu życia, które prowadziłam od dziecka. Miasta które mnie najbardziej naznaczyły to Lima, moje miasto rodzinne; Warszawa w której spędziłam cztery lata mojego dzieciństwa; Kraków w którego to mieście i rejonie spędziłam dziewięć lat; i Cusco w którym spędziłam siedem lat mojego życia. Jestem zewsząd a zarazem znikąd. Moim prawdziwym powołaniem jest pisanie i interpretacja wędrówki gwiazd po firmamencie.

miércoles, 19 de enero de 2011

Sobre mi experiencia literaria en el Cusco (tres)


En junio del 2008 publiqué en este blog una entrada titulada Sobre mi experiencia literaria en el Cusco. Aquí presento el afiche que se pegó en las paredes de la ciudad del Cusco, convocando a la presentación del libro Movimiento Kloaka, veinte años después, en la que participé como poetisa invitada.

Sobre mi experiencia literaria en el Cusco (dos)

En junio del 2008 publiqué en este blog una entrada titulada Sobre mi experiencia literaria en el Cusco. Aquí presento la nota de prensa sobre el Recital Vallejiano de Poesía, publicada en el diario "El Sol" del Cusco. En la foto aparezco rodeada de poetas cusqueños y puneños.

lunes, 3 de enero de 2011

Comentando la lectura de Paweł Jasienica


Empecé a leer a Paweł Jasienica, porque mi tío Staś me dijo que era lo mejor para saber de historia de Polonia. Por eso cuando llegué a Cracovia en 1989, los primeros libros que me compré fueron "La Polonia de los Piast" (Polska Piastów) y "La Polonia de los Jagiełło" (Polska Jagiellonów) en el Nowy Kleparz. Varias veces empecé a leer Polska Piastów, pero me trababa, me quedaba en la parte arqueológica. Allí si que me pareció propagandístico. Leí los dos libros completos recién en Cusco, en el 2002 o 2003. Me pareció que contenían una información muy rica. Así fue como me enteré de la suerte que había corrido mi antepasado Piotr Dunin, a quien por encargo del príncipe Władysław II, hijo del rey Bolesław Krzywousty, le cortaron la lengua y le quemaron los ojos. Luego, al traducir Los Reyes de Polonia por encargo de la señora Potocka me enteré que ése fue el motivo de la caída y exilio de Władysław II.
Pero lo que cuenta Jasienica en "La República de las dos naciones" (Rzeczpospolita Obojga Narodów) y sobre todo en "La última de la dinastía" (Ostatnia z rodu) me pareció fascinante y el estilo tan ligero que lo leí de corrido, como si fuera una novela.
Sin embargo me chocan un tanto ciertos comentarios suyos sobre la superioridad de la cultura polaca frente a la cultura rusa. Alaba a Hugo Kołłątaj, porque en el internado que creó para los jóvenes nobles en la Varsovia del siglo XVIII prohibió los ropajes orientales (ubiory wschodnie), el modo de acomodarse el pelo a lo oriental, etc. Eso es tanto más llamativo, en tanto que Jasienica nació, si bien en el seno de una familia polaca, en Symbirsk, al sur de Rusia. ¿O sería justamente por eso?

Lima, 2 de junio del 2010 - 3 de enero del 2011

sábado, 1 de enero de 2011

Sobre los sueños

...es asombroso el hecho de que cada mañana nos despertemos cuerdos - o relativamente cuerdos, digamos - después de haber pasado por esa zona de sombras, por esos laberintos de sueños.

Jorge Luis Borges en "Siete noches" comentando "Entre sueños" de Groussac.